piątek, 16 maja 2014

ADIDAS TEAM #Mygirls W ACCREO EKIDEN

...czyli o tym, że bieganie jest bezwzględnie dla każdego. Grubego, chudego, brzydkiego czy ładnego, szybkiego, wolnego jak również tych w makijażu z tipsami i niebieskimi migdałami w głowie  (czyli mnie hehe)

Gdy 15 lat temu ostatni raz biegłam w sztafecie w szkole podstawowej jako najmłodsza i (co tu dużo ukrywać najsłabsza z drużyny) byłam upychana gdzieś w środku sztafety, a koleżanki z przodu i z tyłu musiały nadganiać mój czas, chyba nie pomyślałabym,że kiedyś będzie odwrotnie. W sumie nie trochę kłamie, marzyłam o tym,że kiedyś tak będzie. I gdy na kilka a może nawet kilkanaście lat zapomniałam o bieganiu, pewnego dnia te małe marzenia miały się spełnić. Jakie było moje szczęście i miłe zaskoczenie, gdy Adidas zaprosił mnie to swojego teamu  #Mygirls jaką właśnie taką osobę. Fajnie było sobie przypomnieć ten czas. Na całym świecie powstają teamy adidas „#mygirls” skupiające wokół siebie dziewczyny z pasją, kochające sport i dobrą zabawę. Podczas tegorocznej sztafety - X Accreo Ekiden, adidas wystawił drużynę złożoną z polskich gwiazd. „#mygirls” tworzyło 6 zawodniczek Ada Szulc, Nina Tyrka, Katarzyna Kępka, Ewelina Lisowska, Natalia Siwiec no i Wasza kochająca biegową rywalizację Skurka. Na przekór, wielu niedowiarkom team adidas #mygirls”, walczył do końca dał z siebie wszystko i przebiegł cały maraton  w biegu sztafetowym. Kolejny maraton zatem za mną, tym razem jednak dystans 42,195 km podzielony na 6. Staram się uczyć,tak jak pięknie pisze o tym Beata Sadowska w swojej książce "I jak tu nie biegać?",  że bieganie to przyjemność dla własnego siebie, nie dla życiówek, medali, kolejnych zaliczanych maratonów. Niestety na razie mi to nie wychodzi. Chyba od tej podstawówki jest we mnie ta żyłka rywalizacji, która nie potrafi wyluzować. I spinam się nawet na biegu po parku,alejkami:)  Więc nie ukrywam, iż bieganie po alejkach Kępy Potockiej w systemie pętelkowym (nienawidzę okrążeń, męczy to człowieka psychicznie bardziej niż nie jeden podbieg), to nie okazja na życiówkę, a mój czas na dyszkę ( 51 min ) uważam za mocno przeciętny. Ale co ciekawe łączny czas naszego zespołu (3 godz. 58 min) jest dokładnie taki sam jak moja życióweczka na maratonie w Marrakeshu. Fajnie co?:)

I tak naprawdę o tym miał być post, o radości z biegania, o tym, że sięgamy po rzeczy dla nas niemożliwe. Bo nie dla wszystkich była to "walka o życiówkę", ale też sprawdzenie siebie w czymś nowym. Walka z własnymi słabościami i ograniczeniami. No w końcu każdy z nas kiedyś zaczyna!

Piękne kobiety niestety zawsze budzą kontrowersję, a te biegające ( i w dodatku w makijażu o zgrozo! ) zwłaszcza. Takiej okazji nie mogą przepuścić wszystkie te trole, które siedzą w domu i zamiast zrobić coś pozytywnego, zbawiać świat wolą wylewać swój jad w sieci. Hejterzy, anonimowe ludki, które w kontakcie face to face bałyby się w ogóle odezwać w sieci ożywiają i czują się niczym ryba w wodzie. Nierzadko przechodzą istną transformacje ze szczekającego ratlerka w wielką naładowaną jadem zawiści ropuchę.  Polska to niestety nie jest krajem chwalącym swoje... tutaj raczej kopie się leżącego. W zeszłym roku Pamela Anderson przebiegłą nowojorski maraton (5:41.03) Ha! I to pomimo silikonowego biustu!Takie to przykre, że tam jest obiektem podziwu i motywacji, a u nas prędzej obrzucą Cie obelgami niżeli pogratulują sukcesu.
Bieganie nie jest sportem dla estetów. Takie o to herezje wygłaszają co po niektórzy pseudo sportowcy. Jestem, let's say blogerką modową, ostatnio średnio co 3 miesiące biegam w maratonie, półmaratonie co kilka weekendów w różnych innych  biegach i śmiem twierdzić,że jestem estetką.Kto mi zabroni biegać w makijażu? Osobiście nie lubię wyglądać jak czerwony spocony hipopotam. I ten makijaż może przeszkadzać co najwyżej mnie, a nie biegnącym obok mnie.Trochę żałuje,że nie mam silikonowego biustu, bo pewnie nawet z nim pobiegłabym lepiej niż nie jeden taki pseudo biegacz-sportowiec:)  I jeszcze o tyle rozgrzeszam te anonimowe mordeczki (które siedzą z cellulitem w kapciach w domu) to nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie, których zdjęcia profilowe na facebooku najczęściej przedstawiają ich w biegu, z medalami czy jeszcze innymi cechami wskazującymi na to,że "tak oni biegają, oni są sportowcami", odbierają taką możliwość innym? Za kogo się mają by decydować o tym kto może biegać a kto nie? Wylewając wiadro pomyj na innych tylko dlatego,że są ładni, mają makijaż, tipsy czy blond włosy? Serio tak się zachowują prawdziwi sportowcy?! To się nagrywa gra fair play? Heloł..obudź się jesteś w Polsce! Z racji tego,że biegam, dystans 10km nie stanowi już dla mnie żadnego problemu. Ale są ludzie, którzy swoją przygodę z bieganiem dopiero zaczynają, zwłaszcza w takich drużynowych biegach. Dlaczego nikt nie podejdzie i nie powie "wow, dziewczyno, świetnie, że dałaś z siebie wszystko, udało Ci się! Gratulacje! Czy każdy z nas jest najlepszy, gdy robi coś pierwszy raz? No śmiem twierdzić,że nie. Kto, nam kobietom zabroni biegać w makijażu?
Strong people don't put others down , they lift them up. Bieganie to radość, endorfiny, pasja, emocje, ale to przede wszystkim gra fair play. Chyba,niektórzy koledzy biegacze zapomnieliście o tym.
Dla mnie osobiście to powód do dumy, że mogłam wystartować w tak świetnym zespole.





photo. Krzysztof Adamek / R.Nowakowski , B.Czarnecka Sportografia.pl

Yes, we are #mygirls and we did it!

40 komentarzy:

  1. Super post! Chyba zacznę biegać, zainspirowałaś mnie! Jesteś najlepsza! Trzymaj tak dalej! :)
    Pozdrawiam :*

    http://luxury-lips.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście polecam. Na wszystko :*

      Usuń
    2. Biegamy, biegamy!! Dobry post, oby zmotywował wielu do pozytywnego wysiłku;)

      Usuń
  2. Będzie może post o tym jaki wybierasz makijaż na biegi? Żeby "nie spłynął" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bedzie :) ale w sieci juz krąży poradnik

      Usuń
  3. swietny tekst, 100% racji :) ja dopiero zaczynam swoją przygodę z bieganiem, inspirujesz, serio! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym miała się przejmować takimi rzeczami to bym z domu nie wychodziła :P Biegam/ćwiczę w makijażu (tzn. sam podkład) bo mam problemy z cerą i nie chcę straszyć. Jak Pamela dała radę i przebiegła maraton to mi też się uda w październiku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz - z tych z medalami na profilówkach wychodzą ich własne kompleksy. Często biegają po to, żeby móc wrzucić na fejsa zdjęcie z medalem i znaleźć poklask w oczach znajomych. A kiedy ktoś nie dość, że biega to do tego zajebiście wygląda... :) No to przecież nie można po prostu poklepać go po ramieniu i powiedzieć "dobra robota", skoro jest lepszy od nich samych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.... a szkoda. Ja osobiście nie mam nic do zdjęć z medalami,ale bądźmy fair wobec innych.

      Usuń
    2. Znam wielu biegaczy- to bardzo życzliwe środowisko, które potrafi się wzajemnie pięknie wspierać i motywować. Wiele razy byłam na trasie biegów świadkiem wzruszających gestów lepszych biegaczy wobec początkujących lub tych, którzy nie radzą sobie mega, ale próbują. Natomiast z obserwacji życiowych sytuacji wiem też, iż nikt nigdzie nie lubi ani pozerów, ani snobów. Są sytuacje, w których pewne zachowania są żenujące, nie na miejscu, budzą politowanie. Np. kiedy ktoś tak się ubiera na wycieczkę w góry http://www.frazpc.pl/b/224680/0/calosc lub no nie wiem... biegnie maraton w makijażu...

      Usuń
    3. Ps. Naturalnie- każdy ma prawo biegać w czym chce i nikt nikomu nie zabroni pobiec maratonu choćby w najnowszej sukni od Baczyńskiej. Tu chodzi raczej o klasę niż o bycie trendy. A klasa to także umiejętność wyczucia sytuacji, dobrania adekwatnych do okoliczności środków. Jakbym poszła na pogrzeb w bikini to nawet gdybym prezentowała się zjawiskowo i czuła z tym bosko,nie dziwiłabym się, że ludzie pukają się w głowę na mój widok. A ty?

      Usuń
  6. Śliczne dziewczyny z pasją co najważniejsze ! Ale zauważyłam,że faktycznie zdecydowanie za rzadko kobieta pochwali czy skomplementuje drugą kobietę...lepiej wylać na nią całą gorycz swoich komleksów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy kobita, może nawet wśród tych hejterów było więcej mężczyzn? *_*

      Usuń
  7. Podziwiam - ja nienawidzę biegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... bo może jeszcze nie czas na Ciebie, albo źle biegałaś,albo ze złą muzyką,albo ze złym humorem :)
      Można nauczyć się lubić,naprawdę.

      Usuń
  8. Ja również brałam udział w tej sztafecie i był to mój pierwszy raz (5km) ale dobiegając do mety byłam z Siebie dumna bo w końcu na co dzień nie biegam :D

    Ps. Widziałam Was dziewczyny i przyznam, że jesteście wielkie i najważniejsze, że zrobiłyście to dla siebie, a ludzie zawszę będą gadać i hejtować.. niestety taki nasz naród..;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M gratuluje Ci serdecznie! Jesteś wielka !!!

      Usuń
  9. Brawo! Podziwiam i kibicuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie lubiłam biegać, jak zaczynałam robiło mi się słabo, czy w szkole na wf'ie, czy też samej niedaleko domu. Słaniałam się na nogach i musiałam przestać. Nie wiem co w tym fajnego? Rozmawiałam nt biegania z wieloma fizjoterapeutami i trenerami i wiem, że bieganie nic specjalnego nam nie rzeźbi. Usprawnia może płuca. Ale nogi nie wyglądają lepiej, pupa też. Osoby z chorobami kręgosłupa nie mogę biegać. Więc nadal nie wiem, o co w tym chodzi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni kochają drudzy nienawidzą :) jak ze wszystkim. Ale pierwsze słysze,że bieganie nie rzeźbi, albo nogi czy pupa nie wyglądają lepiej.Szok! :)
      To się serio samo nie zrobiło : https://www.facebook.com/WhatAnnaWears/photos/a.142943975792286.38025.140656292687721/639081499511862/?type=1&relevant_count=1
      Ale dzięki za odwiedziny i wypowiedź:) Pozdrawiam.

      Usuń
    2. To opinia kilku trenerów fitness i fizjoterapeutów, nie moja. Ja się nie znam na bieganiu, powtarzam to co usłyszałam od ponoć mądrzejszych ode mnie w tej dziedzinie.

      Usuń
  11. Ja nie lubię biegać, ale nawet i biegać nie mogę więc się nawet za to nie zabieram.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej Ann ile mierzysz wzrostu ?

    OdpowiedzUsuń
  13. super Anus! mam takie samo podejscie jak Ty, a najbardziej podobal mi sie fragment gdzie dalas cytat o silnych ludziach i podnoszeniu innych ;-) buziaki!:*

    OdpowiedzUsuń
  14. nie ma słabej pogody i pory dnia. Są tylko słabe charaktery!! :) I Ty to udowadniasz! A ja podziwiam i marze o podobnych osiągnięciach:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, ludzie młodzi! Mam chory kręgosłup od wieeeelu lat a ostatnio zaczęłam biegać - najpierw 800m, następnego dnia 1 km, a już po kilku dniach przebiegłam 3 km. Może i bieganie nie rzeźbi, ale kondycja...bezcenne. "Tylko" płuca mówicie... Cóż, kiedyś też się zestarzejecie i każde kilkaset metrów biegu będzie sukcesem, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja współczuje twoim dyskom i kręgom, jak masz chory kręgosłup to zdrowe płuca ci nie pomogą na późniejsze bóle. Bieganiem sobie dociskasz dyski i powodujesz zwiotczenie krążków między kręgowych. Zobaczysz co będziesz mieć na starość skoro już mowa o starzeniu się. Kondycja na nic się zda jak ci ból uniemożliwi poruszanie się, pójście do wc itd. Powodzenia!

      Usuń
  16. M<3 ja również niedawno zaczęłam swoją przygodę z "bieganiem". W lutym tego roku powiedziałam dość trzeba się wziąć za siebie. Zaczęłam, było ciężko początek 2km, później 3km po miesiącu udział w Parkrun 5km. dzisiaj biegam już 10k m a co za tym idzie zapisałam się na mój pierwszy ćwierć maraton. Może za rok półmaraton :p Stawiam sobie cele i ogromna satysfakcję sprawia mi ich osiąganie. Nie od razu przecież Rzym zbudowano.Nie oceniam nigdy osób nawet w pełnym makijażu... najważniejsze to to że im się chciało wyjść zrobić coś dla siebie a nie zalegać na kanapie A Anka jest super osóbką, która motywuje mnie każdego dnia. Pozdrawiam serdecznie dziewczyny

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje dziewczyny! Super akcja :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post, przypomniałaś mi o moich początkach, które wyglądały podobnie:) Pozdrawiam
    http://justbeck.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja mam i cellulit, i rozstępy, nie biegam, ale pomagam przy organizacji biegów, nie mam nic do ładnych kobiet. I nie szanuję pozerów. Zaś laski, które biegają maratony w pełnym makijażu, cóż... Tak czy inaczej, jeśli biegną, a nie tylko przyszły strzelić sobie selfie na trasie i pospacerować z koleżaneczkami, siłą rzeczy się spocą, a z makijażu nic nie zostanie. No chyba że dobiegając na metę zrobią sobie przerwę na przypudrowanie nosków, wtedy to całkiem inna sprawa;) Żenuje mnie to. Tak zwyczajnie. Jako kobietę. Jak panie w szpilkach na szlakach górskich czy panienki, które bez pełnego makijażu i trendy stylówki nie pójdą po bułki do sklepu pod blokiem. No głupio mi zwyczajnie z powodu takich okazów. Ps. Prawdziwie piękna kobieta nie potrzebuje makijażu, by być piękną. A prawdziwa sportsmenka na trasie walczy czy to ze swoimi słabościami, czy z konkurentami, a nie głowi się, czy przypadkiem nie wygląda jak spocony hipopotam lub czy jej z wysiłku twarz nie poczerwieniała. Choć oczywiście mogę się mylić i to te wszystkie olimpijki są zwyczajnie głupie,że na zawodach wylewają pot i łzy, zamiast dbać o to, czy im podkład nie spływa...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. w sumie to chyba do MartyMałgorzaty: dzięki za taki post. Jestem w szoku po przeczytaniu tego wpisu, bo atakuje on hejterów, tym samym wylewając pomyje na tych, którzy nie nigdy nie pojmą co to znaczy biegać w make-upie oraz innych nietypowych pomysłów. Nie wiem Aniu kto Ciebie tak skrzywdził, że wypisujesz takie brednie? Dla mnie to możesz nawet spać w pełnym makijażu, a po bułki do sklepu chodzić w peruce.
    Obecnie mam zabronione przez lekarza biegać, bo grozi mi zbyt dużo niepoządanych następstw. Czy w takim razie będziesz wyśmiewac takie kobiety? że siedzą i co? nie każda czyta Twwgo bloga i bierze na serio to co wypisujesz. Gdybym wzięła na serio, to chyba bym powoli zaczęła głupieć, bo te całe wpisy kupy się nie trzymaja i sa oderwane od rzeczywistości.
    Zejdź na ziemię. Halo, odbiór!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też już zrozumiałam, że sport jest dla każdego! Pochodzę z małej wsi, gdzie każde wyjście z domu jest "rejestrowane" przez babcie wiszące na płotach niczym papparazzi. Ile razy ja słyszałam śmiech, gdy szłam przez wieś "o kijkach" - no bo co to za sport?! Ale nie dałam się!!! Wiem, że biegając dbam o siebie i tego mi nikt nie może zabronić. A jak chcą się śmiać, to niech się śmieją. Ja też będę się śmiała z nich za kilka lat. Od kilku dni mieszkam w Niemczech i widzę kolosalną różnicę. Może nie do końca zależy to od kraju, ale bardziej od relacji miasto-wieś. Tu biegają wszyscy...
    Dziękuję Ci za ten post. Pokazałaś mi, że nie jestem sama z postrzeganiem sportu, który jest przede wszystkim dla mnie samej. Haters gonna hate! :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...